Fikcyjny Adman Donald Draper często trzymany na szczęściu, kiedyś wyjaśniając: „Szczęście jest zapachem nowego samochodu. To wolność od strachu. To billboard na poboczu drogi, która z pewnością krzyczy, że wszystko, co robisz, jest w porządku.
Wyglądałoby, przynajmniej oparte na Raport świata szczęścia 2025Że Amerykanie jako całości są znacznie mniej szczęśliwi niż kiedyś, pomimo wzrostu gospodarczego i postępów technologicznych. Stany Zjednoczone nadal ślizgają się w rankingach szczęścia na świecie, walcząc nawet o to, że 20 najlepszych zaufania w instytucjach, rząd, a nawet sąsiedzi gwałtownie spadło, a tylko 30% Amerykanów twierdzi, że ufają innym, w porównaniu z 50% w latach siedemdziesiątych.
Epidemia samotności chwyta kraj, szczególnie wśród młodych dorosłych, a jeden na pięć donosi, że nie mają bliskich przyjaciół. Więcej Amerykanów jedzie samotnie, żyje samotnie i spędza mniej czasu na angażowaniu znaczących interakcji społecznych. Polaryzacja polityczna jest na najwyższym poziomie, tworząc dwie całkowicie odrębne rzeczywistości, w których ludzie postrzegają przeciwne poglądy jako zagrożenia egzystencjalne. Być może najbardziej niepokojące, śmierci rozpaczy-suicydów, przedawkowania narkotyków i śmierci związanych z alkoholem-wciąż rosną w USA, nawet gdy spadają w innych krajach. Najbardziej rozczarowana grupa nie jest zwolennicy Trumpa lub Biden, ale powstrzymywanie się – ci, którzy w ogóle nie głosują – którzy zgłaszają najniższy poziom szczęścia i najwyższy poziom wyobcowania. Mówiąc wprost, Ameryka staje się bogatszy, ale bardziej samotna, bardziej podzielona i bardziej nieufna – toksyczna kombinacja, która ciągle wciąga szczęście narodowe.
Recesja szczęścia: Ameryka zsuwa się po rankingach
Kiedyś wygodnie znalazły się wśród najszczęśliwszych narodów na świecie, Stany Zjednoczone stale spadają na listę. Kraje nordyckie, takie jak Finlandia, Dania, Islandia i Szwecja, nadal dominują w najlepszych miejscach, podczas gdy USA starają się złamać pierwsze 20.
To nie jest tylko dziwactwo statystyczne-odzwierciedla głębokie, systemowe problemy z udziałem samopoczucia narodu. Nawet wraz ze wzrostem PKB na mieszkańca, a gospodarka pozostaje silna, satysfakcja z życia nadal spada, co dowodzi, że sama dobrobyt finansowy nie wystarczy, aby utrzymać szczęście. Inne narody mają zrównoważony sukces gospodarczy z zaufaniem społecznym i samopoczuciem psychicznym, podczas gdy Ameryka pozostaje uwięziona w niezgodności politycznej i fragmentacji kulturowej.
Rdzeń amerykańskiego nieszczęścia
Jednym z największych czynników obniżających poziomy szczęścia jest upadek zaufania społecznego. Dziesięć lat temu Amerykanie w dużej mierze wierzyli w swoje instytucje, społeczności, a nawet sąsiadów. Dzisiaj to przekonanie prawie zniknęło. Tylko 30% Amerykanów twierdzi, że ufają innym, co stanowi dramatyczny spadek z 50% w latach siedemdziesiątych. Ta utrata zaufania nie jest tylko teoretyczna-ma realne konsekwencje, wpływając na wszystko, od zaangażowania społeczności po zdrowie psychiczne. Kraje, które konsekwentnie na szczycie wskaźnika szczęścia mają zwykle wysoki poziom zaufania społecznego, udowadniając, że ludzie są najszczęśliwsi, gdy czują, że mogą polegać na otaczających ich osób.

Do kryzysu jest wzrost samotności, który stał się cechą współczesnego życia amerykańskiego. W szczególności młodzi dorośli doświadczają rekordowego poziomu izolacji społecznej, a prawie jeden na pięć zgłasza bliskich przyjaciół. Jest to wyraźny kontrast z poprzednich pokoleń, co położyło silny nacisk na osobiste życie towarzyskie i wspólne życie. Ale samotność nie ogranicza się tylko do młodych – rozprzestrzeniaje się we wszystkich grupach wiekowych, z większą liczbą Amerykanów jadących samotnie, mieszkającym samotnie i spędzającym długie okresy bez znaczących interakcji społecznych. Technologia i media społecznościowe miały przybliżać ludzi, ale często robili coś przeciwnego, zastępując relacje z prawdziwymi podmiotami cyfrowymi, które nie zapewniają takiej samej satysfakcji emocjonalnej.
Potem jest polityczna polaryzacja, która przekształciła kraj z topnienia w szybkowarkę. Amerykanie nie zgadzają się tylko w kwestiach – żyją w całkowicie odrębnej rzeczywistości, konsumują różne wiadomości, wierząc różnymi faktami i postrzegają drugą stronę jako zagrożenie egzystencjalne. Ten podział nie tylko powoduje dysfunkcję polityczną – aktywnie osłabia szczęście. Kraje o niższym poziomie polaryzacji politycznej mają tendencję do rankingu wyższych w dobrostanie, ponieważ ich obywatele mają większe poczucie jedności i celu. Tymczasem Ameryka pozostaje utknięta w cyklu wieczystego oburzenia, gdzie każde wybory przypominają walkę o przetrwanie, a nie okazję do postępu.
Być może najbardziej niepokojącym wskaźnikiem malejącego szczęścia jest wzrost śmierci rozpaczy-termin opisujący samobójstwa, przedawkowanie narkotyków i śmierć związanych z alkoholem. Podczas gdy inne kraje z powodzeniem zmniejszyły te liczby, Stany Zjednoczone pozostają bardziej odstające, a zgony oparte na rozpaczy nadal rosną. Nie są to tylko statystyki – odzwierciedlają rosnące poczucie beznadziejności wśród dużych części populacji. Ludzie nie są tylko nieszczęśliwi – poddają się. Wzrost gospodarczy, postęp technologiczny i przełom medyczny nie wystarczyły, aby ograniczyć ten kryzys, co sugeruje, że problem jest głęboko zakorzeniony w amerykańskiej tkaninie społecznej, a nie w jakiejkolwiek indywidualnej porażce polityki.
Czy Trump może ponownie uszczęśliwić Amerykę?
Dla milionów Amerykanów, Donald Trump Reprezentuje powrót do czegoś lepszego – niezależnie od tego, czy jest to dobrobyt gospodarczy, duma narodowa, czy po prostu satysfakcja z obserwowania, jak rzuca wyzwanie establishmentowi politycznemu. Jego zwolennicy zgłaszają satysfakcję z życia wyższego niż średnia, ale z kluczowym zastrzeżeniem-mają również jedne z najniższych poziomów zaufania do społeczeństwa. Ten paradoks oznacza, że chociaż wyborcy Trumpa mogą odczuwać zadowolenie osobiście, pozostają głęboko sceptyczni wobec systemu, mediów, a nawet innych Amerykanów.
Rodzi to ważne pytanie: czy szczęście opiera się na osobistej satysfakcji, czy też wymaga szerszego poczucia jedności narodowej?
Paradoks szczęścia Trumpa
Pomimo obietnic Trumpa przywrócenia amerykańskiej wielkości, liczby sugerują inaczej. Jego pierwsza kadencja odnotowała rozkwitający rynek akcji, niskie bezrobocie i silny wzrost gospodarczy, ale rankingi szczęścia narodowego nadal spadały.
To wzmacnia krytyczną lekcję – sam sukces ekonomiczny nie gwarantuje szczęścia. Gdyby tak było, USA, z jego ogromnym bogactwem, znajdowałyby się na szczycie wskaźnika szczęścia. Ale szczęście dotyczy czegoś więcej niż pieniędzy – chodzi o stabilność społeczną, zaufanie w instytucjach i silne więzi społeczne – z których wszystkie były stale erodowane, niezależnie od tego, kto jest w Białym Domu.
Głównym czynnikiem w tym spadku jest to, że Trump rozwija się w podziale politycznym, a podział bezpośrednio przyczynia się do krajowego nieszczęścia. Jego urok jest najsilniejszy wśród tych, którzy czują się wyobcowani z systemu, ale ta sama wyobcowanie podnosi szersze niezadowolenie. Szczęście rozwija się w społeczeństwach, w których ludzie czują, że pracują nad wspólnymi celami. W Stanach Zjednoczonych poczucie wspólnego celu zostało zastąpione wojną ideologiczną, w której każde zwycięstwo polityczne dla jednej strony wydaje się być utratą egzystencjalną dla drugiej.
W Mad Men Don Draper miał kolejne ulubione zdanie: „Jeśli nie podoba ci się to, co mówią, zmień rozmowę”.

Pytanie brzmi, czy Trump może zmienić rozmowę – lub postrzeganie – i uczynić Amerykanów szczęśliwszych. Powrót Trumpa na scenę polityczną może energetyzować jego zwolenników, ale kryzys szczęścia w Ameryce to nie tylko problem z brandingiem – to fundamentalna kwestia rozkładu społecznego. Podstawowe czynniki napędzające krajowe niezadowolenie – powiadomienie o samotności, upadku zaufania i podziału politycznego – mogą być rozwiązani za pomocą wieców kampanii i wirusowych dźwięków. Jeśli już, obecność Trumpa jest bardziej skłonna do pogarszania polaryzacji niż leczenia podziałów wciągających kraj.
Nie oznacza to, że nie zmieni rozmowy. On już. W Ameryce Trumpa polityka to rozrywka, oburzenie to waluta, a każde wybory to bitwa o przetrwanie. Dla tych, którzy kwitną chaos, może to wydawać się cel. Ale podzielony kraj, na zawsze w wojnie ze sobą, nie jest szczęśliwy.
Pod koniec dnia szczęście nie chodzi o wzrost PKB, wyniki na giełdzie lub WHO kontroluje Kongres. Chodzi o zaufanie, relacje i poczucie przynależności.
Dopóki Ameryka nie oceni tych głębszych złamań, żaden przywódca polityczny – trump lub inny – nie będzie w stanie ponownie uszczęśliwić Ameryki.